„Niech się święci 1 Maja” – pod takim hasłem w powojennej Polsce obchodzono Święto Pracy. Święto to ustanowiono w 1890 r. W Polsce obchodzono go już przed II wojną światową, ale w czasach PRL nabrało nowego znaczenia. Od 1950 r. obchodzono je jako święto państwowe.
Tego dnia ulice zapełniały się pochodami. Pochody z okazji Międzynarodowego Święta Pracy w latach 70. XX wieku w Kozach organizowano przede wszystkim dla uczniów szkół podstawowych i nie były one częste. Miały one charakter zorganizowany i odgórnie narzucony, wpisując się w obowiązujący wówczas model wychowania socjalistycznego. Dla dzieci udział w nich był najczęściej obowiązkowy i traktowany jako element szkolnych uroczystości – swoisty „występ” na forum lokalnej społeczności.

Zdjęcie wykonano na obecnej ul. Przecznia. Foto z archiwum Marka Woźniaka.

Foto z archiwum Marka Woźniaka.
W dniu pochodu – nie musiał on być 1 maja – uczniowie przychodzili często w mundurkach harcerskich i zuchowych. Nad przebiegiem pochodu czuwali nauczyciele oraz wychowawcy. Przemarsz odbywał się głównymi ulicami. Uczniowie nieśli flagi państwowe i czerwone sztandary, rzadko zdarzały się w Kozach transparenty z hasłami propagandowymi. Pojawiały się baloniki i dekoracje wykonane własnoręcznie w szkołach podczas wcześniejszych przygotowań. Na prezentowanych fotografiach widoczna jest skromna oprawa – zaledwie kilka flag, w tym jedna czerwona – co dobrze oddaje bardziej kameralny charakter koziańskich obchodów. W przeciwieństwie do dużych ośrodków miejskich, takich jak Bielsko-Biała, gdzie pochody miały rozbudowaną, często wielotysięczną oprawę, w Kozach wydarzenia te odbywały się rzadziej i w znacznie mniejszej skali. Trasa przemarszu była krótsza, a liczba uczestników ograniczona, jednak symbolika i przekaz ideologiczny pozostawały zbieżne z ogólnokrajową narracją.
Starsi mieszkańcy Kóz, którzy chcieli lub – co zdarzało się częściej – byli zobowiązani do udziału w pochodach z okazji Święta Pracy, uczestniczyli w nich zazwyczaj w miejscu zatrudnienia; ponieważ większość z nich pracowała w Bielsko-Biała, właśnie tam brali udział w organizowanych przez zakłady pracy uroczystościach. Dla jednych 1 maja oznaczał przymusową obecność, dla innych – dzień wolny, festyny, kiermasze, koncerty, chorągiewki, pieczone kiełbaski czy zapach waty cukrowej. A po pochodach można było kupić towary niedostępne w sklepach na co dzień …
