
W Kozach w XIX wieku dzięki staraniom rodziny Skutków pochodzącej ze Śląska Cieszyńskiego założono wytwórnię serów. Mieściła się ona w domu nr 47 wybudowany w czasach Jordanów i sprzedany Skutkom najprawdopodobniej w 1857 r. W 1883 r. współwłaścicielem domu został Jan Henryk Bartelmus, którego w Kozach nazywano „Serkarzem”. Na nadprożu tego domu miał pozostać z czasów istnienia serowni niemiecki napis świadczący o istnieniu „serkowni”.[1] W latach 80. XIX w. w serowni produkowano sery szwajcarskie. Mleko wykorzystywane do ich wyrobu pochodziło zarówno od krów z miejscowego majątku, jak i od koziańskich chłopów, którzy posiadali więcej krów i dostarczali mleko do serowni. W zimie jednak, nikt z włościan mleka tam nie sprzedaje, z tej prostej przyczyny, że go nie mają, bo ktoby chciał cały rok mieć obficie mleka to musi krowy swoje dobrze karmić. (…) [2]

O działalności Jana Henryka Bartelmusa świadczy również wzmianka zamieszczona w 1888 r. na łamach „Kuryera Lwowskiego”. Gazeta informowała o Bartelmusie jako fabrykancie serów, produkującym m.in. sery limburskie i salonowe, który prowadzi obszerny wywóz swych wyrobów do Węgier, Bośnji i Galicji. Podkreślano przy tym, że wyroby p. Bartelmusa mają co do dobroci nie ustępywać najlepszym zagranicznym. [3]

Jak na ówczesne czasy była to niewątpliwie interesująca działalność gospodarcza, a koziańskie sery trafiały daleko poza granice miejscowości. Można się więc zastanawiać, jak wyglądała ich produkcja, czym wyróżniały się poszczególne gatunki i przede wszystkim – jak smakowały szwajcarskie, limburskie i salonowe sery wyrabiane przed laty w Kozach?
Od 1893 r. nieruchomość należała do Karola Bortha, piekarza.

[1] Adolf Zuber „Fototeki” dział IX „Budownictwo murowane”
[2] „Niedziela : pismo tygodniowe dla ludu”, nr 4, 1888, s. 28.
[3] „Kuryer Lwowski”, nr 47, 1890, s. 3. Bartelmus brał udział jako sędzia przysięgły w procesie w 1890 r. Wadowicach w tzw. „procesie emigracyjnym” („amerykańskim”).
