10 października 2026 r. w pałacu w Bulowicach miała miejsce prezentacja książki Łukasza Gieruszczaka pt. Larischowie. Historie z Osieka, Bulowic i innych miejsc. Książka wydana została przez Fundację Gotowi do działania. Publikacja ma charakter niekomercyjny.
Autor – regionalista, historyk, polonista, redaktor publikacji Almanach Kęcki i felietonista – podczas spotkania opowiedział o osobistych motywacjach, które skłoniły go do napisania książki. Wychował się w bezpośrednim sąsiedztwie zespołu parkowo-pałacowego w Bulowicach, a jego babka pracowała w dawnym pałacu, gdy mieścił się w nim szpital. Wspomniał również, że jedną z istotnych inspiracji do podjęcia pracy nad książką była znajomość z dr. Jerzym Lariszem, wnukiem Edmunda – ostatniego właściciela pałacu. Autor poznał go podczas swoich studiów na kierunku filologia polska w Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej (obecnie Uniwersytet Bielsko-Bialski), gdzie dr Larisz był wykładowcą.


Foto własne, 10 października 2026 br.
Praca nad książką trwała bardzo długo. Jak wspomina autor rozpoczęły się już w 2009 r., a nabrały tempa w 2020 r. kiedy objął on stanowisko dyrektora Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach, które zajmował do 2024 r. We wstępie czytamy „Nie jestem historykiem, a książka ta nie jest rozprawą naukową” (s. 4). Autor podkreśla w ten sposób, że jego wykształcenie nie jest związane z historią. Moim zdaniem ma to również swoje zalety. Powstała książka, która łączy rzetelną wiedzę naukową z lekkim piórem felietonisty i wciągającą opowieścią. To lubiany przez czytelników gatunek pozwalający chłonąć fakty jak najlepszą literaturę piękną. Publikację z całą pewnością można zaliczyć do książek popularno-naukowych, z licznymi przypisami (łącznie 472, umieszczone na końcu książki, s. 298-315) i równie obszerną bibliografią obejmującą źródła archiwalne i drukowane, czasopisma, opracowania, neografię, film oraz przeprowadzone rozmowy (s. 329-340). Autor zamieścił również informacje o źródłach ilustracji (s. 316-328). Książka była konsultowana z licznym gronem osób. Merytorycznego wsparcia udzielili autorowi m.in. historycy: dr Andrzej Małysa (Muzeum Niepodległości w Myślenicach) oraz Janusz Kudłaciak (Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach).
We wprowadzeniu do książki Od rodzinnych legend po znane historie autor wyjaśnia skomplikowane losy przedstawicieli rodu Larischów, który przybył na ziemie polskie z Tyrolu na początku XIII wieku. Dostępne materiały źródłowe nie pozwalają jednak na odtworzenie najstarszych dziejów tego rozgałęzionego rodu ani na pełne odtworzenie jego genealogii. Stąd decyzja autora, by nie opisywać dziejów całego rodu, lecz skupić się na „historii przedstawicieli linii Gross Nimsdorf, którzy pod koniec XVIII wieku osiedli w Osieku, a potem w Bulowicach” (s. 1) W książce znalażły się również wątki związane z Kozami.
Książka składa się z sześciu rozdziałów, z których każdy rozpoczyna się drzewem genealogicznym, ułatwiającym prześledzenie dziejów linii rodu (m.in. Larischowie Gross und Nimsdorf, s. 11; Karol Wacław Larisch, Alojza ze Zborowskich, s. 16).
Opowieść rozpoczyna się od historii Karola Wacława Larischa (1751-1803), któremu przyszło żyć w trudnych i burzliwych czasach, naznaczonych rozbiorami Rzeczypospolitej i wojnami napoleońskimi. W 1785 r. kupił od Branickich majątek w Osieku, inwestował również w inne majątki, rozwijał działalność w „przemyśle alkoholowym” (s. 38–42) oraz angażował się w przedsięwzięcia związane z górnictwem (s. 43–53). Dzięki tym działaniom rodzina zdobyła znaczącą pozycję na pograniczu śląsko-galicyjskim (s. 54). Karol Wacław zmarł w 1803 r. i został pochowany w Hołdunowie. Jego śmierć odnotował w świadectwie zgonu Johann Samuel Richter (1764–1838), pastor tamtejszej parafii ewangelicko-reformowanej. W Hołdunowie mieszkali potomkowie protestanckich uciekinierów z Kóz, którzy osiedlili się tam od 1770 r. (s. 53).[1] W drugim rozdziale pojawia się inny wątek koziański. Autor pisze o odbywających się w majątku Jakuba Jordana w Kozach zjazdach szlachty, w których uczestniczył m.in. Karol Józef Larisch (1788–1869), syn Karola Wacława. Jak pisze autor: „Cel był jasny: chodziło o to, by uzyskać realny wpływ na wydarzenia zainicjowane przez Napoleona” (s. 64).
Tłem historycznym kolejnych opowieści są wydarzenia związane z powstaniem listopadowym oraz utworzeniem kordonu sanitarnego, który miał chronić Śląsk i drogi prowadzące na zachód przed rozprzestrzenianiem się epidemii, a także „rewolucyjnej zarazy” związanej z powstaniem. Przekroczenie granicy wiązało się z koniecznością odbycia kwarantanny. Przykładowo podróż z Osieka do Kóz wymagała wówczas odbycia dwudziestodniowej kwarantanny. Nielegalne przekroczenie kordonu mogło grozić nawet rozstrzelaniem. Linię zabezpieczeń wyznaczał odcinek między Sołą a Wisłą, a kordon przebiegający w pobliżu Kęt i Osieka był strzeżony przez żołnierzy. W tym czasie koziański pałac gościł wielu właścicieli ziemskich z terenów położonych poza kordonem..[2] (s. 88-92).
Kolejny wątek związany z Kozami, dotyczący kontaktów między rodzinami Jordanów i Larischów, został poruszony w trzecim rozdziale. Jordanowie, właściciele majątku w Kozach, wielokrotnie zatrzymywali się w Osieku, m.in. podczas podróży związanych z pielgrzymkami do cudownego obrazu Chrystusa Cierpiącego, znajdującego się w kościele w Bielanach (s. 102).



Foto własne, sierpień 2026 r.


Foto własne, sierpień 2026 r.

Na przełomie 1817 i 1818 r. Karol Józef Larisch nabył Bulowice, a w 1839 r. powiększył stan posiadania o Nową Wieś i Hecznarowice (s. 164). W 1835 r. zlecił przebudowę pałacu w Osieku. W jej wyniku powstała rezydencja w stylu mauretańskim, określana przez autora jako „bodaj pierwszy na ziemiach polskich pałac w stylu mauretańskim” (s. 169). Karol Józef wykazywał dużą aktywność w Towarzystwie Gospodarczo-Rolniczym Krakowskim, w którego zarządzie zasiadał. Uczestniczył również w organizowanych przez tę instytucję wystawach, angażując się w rozwój nowoczesnego rolnictwa (s. 171). Jego śmierć oznaczała, jak podkreśla autor, „koniec najlepszej w dziejach rodziny z linii Gross und Nimsdorf epoki” (s. 181). Po śmierci Karola Józefa majątek w Osieku został sprzedany (s. 182–183).
Syn Karola Józefa, Edmund Larisch (1816–1905), poznał w Paryżu swoją przyszłą żonę, Jessey Paterson, pochodzącą z Londynu, a wywodzącą się ze Szkocji. Para pobrała się w Anglii w 1846 r. (s. 192–195). Po przeprowadzce do Bulowic, w 1848 r., urodził się ich jedyny syn, Adrian Stanisław. Edmund zrealizował budowę nowej rezydencji, nazywanej „zamkiem”, która stała się siedzibą trzech pokoleń Larischów (s. 199).

Foto własne, październik 2026 r.

Foto własne, październik 2026 r.


Do ważniejszych przedsięwzięć gospodarczych, w których realizację zaangażował się Larisch, należała budowa linii kolejowej Bielsko–Kalwaria (s. 200). Istotną rolę w powstaniu tego połączenia odegrali również Czeczowie z Kóz.[3]
Adrian Stanisław Larisch (1848–1909) mierzył się z trudnościami związanymi z prowadzeniem rozległego majątku. Starał się im przeciwdziałać, inwestując w nowoczesne rolnictwo. Jedną z jego największych pasji – opisywanej w rozdziale piątym – było myślistwo (s. 217). Zainteresowanie to łączyło go z Hermanem Czeczem z Kóz (s. 219). Warto w tym miejscu wspomnieć również o Marianie Czeczu (1887–1933), który w 1928 r., wspólnie z Erykiem Pfannem, przyjacielem Edmunda, syna Adriana, sprowadził z Anglii psy rasy bloodhound, nazywane psami św. Huberta. Według informacji przywołanej w książce byli oni pierwszymi osobami w Polsce, które dokonały takiego zakupu (s. 226–227). Ważnym przykładem współpracy Adriana Larischa z Hermanem Czeczem była inicjatywa utworzenia Szkoły Rolniczej w Kobiernicach, na terenie majątku należącego do Czecza. Adrian włączył się w realizację tego przedsięwzięcia (s. 248).[4]Ten i inne wątki pokazują, że relacje między właścicielami ziemskimi z Bulowic i Kóz wykraczały poza kontakty towarzyskie. Obejmowały również wspólne zainteresowania, działalność gospodarczą oraz inicjatywy służące rozwojowi rolnictwa.
Po Adrianie majątkiem zarządzał jego syn Edmund Larisch (1885–1954), początkowo wspólnie ze starszym bratem Karolem. Starał się utrzymać rodzinną własność mimo trudności gospodarczych związanych z I wojną światową, a następnie z funkcjonowaniem w odrodzonej Rzeczypospolitej (s. 255–256). W 1919 r. Edmund poślubił Aurelię Czecz de Lindenwald z Bieżanowa, córkę Karola Czecza – bratem Karola był Herman Czecz z Kóz. W 1920 r. urodził się ich syn Aleksander Larisch (1920–1995) (s. 264).
Podczas okupacji niemieckiej Larischowie odmówili podpisania volkslisty. W konsekwencji Aleksander wraz z ojcem Edmundem zostali wywiezieni do obozu koncentracyjnego KL Dachau, a następnie trafili do KL Mauthausen-Gusen (s. 277). Edmund przebywał w obozie do 1940 r., natomiast Aleksander do 1941 r. W tym czasie pałac w Bulowicach został przeznaczony na szpital dla żołnierzy niemieckich (s. 281). W 1945 r. zamek w Bulowicach był zdewastowany i ograbiony. W wyniku powojennych zmian politycznych Larischowie zostali pozbawieni majątku i musieli opuścić Bulowice (s. 290). Ślady ich dawnej obecności pozostały m.in. w miejscowym kościele, gdzie po ich wyjeździe zachowały się puste miejsca w ławkach (s. 294).
W kolejnych latach w pałacu mieściło się sanatorium przeciwgruźlicze, a następnie szpital leczenia odwykowego. Dopiero w 2013 r. Jerzy Larisch, syn Aleksandra, odzyskał park i pałac w Bulowicach, podejmując próbę przywrócenia rodzinnej rezydencji jej dawnego znaczenia.
Podsumowanie
Książka Łukasza Gieruszczaka przedstawia dzieje rodu Larischów na tle przemian politycznych, społecznych i gospodarczych od końca XVIII do XX w. Ukazuje zarówno rozwój rodzinnego majątku, działalność gospodarczą i społeczną kolejnych pokoleń, jak i dramatyczne konsekwencje wojen oraz powojennych zmian ustrojowych.
Szczególnie interesujące z perspektywy historii Kóz są kontakty Larischów z Jordanami i Czeczami. Obejmowały one życie towarzyskie, wspólne zainteresowania, współpracę gospodarczą i inicjatywy związane z rozwojem rolnictwa oraz komunikacji kolejowej. Wątki te przypominają, że dzieje poszczególnych majątków ziemskich nie rozwijały się w izolacji, lecz stanowiły część szerszej historii regionu.
To ważna publikacja dla regionu, do której warto sięgnąć i do której warto regularnie powracać.

[1] Richter był drugim pastorem parafii w Hołdunowie, powołany na to stanowisko przez księcia pszczyńskiego w 1795 r.; pełnił te funkcje do 1816 r.
[2] zob. Łukasz Gieruszczak Rok 1831 – Osiek, Kęty i okolica w czasie powstania listopadowego [dostęp 11.10.2026]
[3] zob. Mirosław Frączek Kozy wysiadać
[4] zob. Mirosław Frączek Szkoła w Kobiernicach
