Dr Józef Pysz urodzony w Kozach 23 lipca 1929 r., zmarł 18 lipca 2019 r., pochowany na cmentarzu w Kamienicy (Bielsko-Biała). Lekarz,  społecznik, sybirak. Ukończył studia medyczne, organizował służbę zdrowia na tzw. Ziemiach Odzyskanych. W latach 1975-1981 Główny Lekarz Wojewódzki w Bielsku-Białej [1]

Józef Pysz mając 15 lat został aresztowany przez funkcjonariuszy NKWD [2] i przez trzy dni był przetrzymywany i przesłuchiwany w areszcie koziańskiego posterunku NKWD. Mieścił się on w istniejącym do dziś budynku nr 842 (obecnie ul. Kościelna 7).

Dom nr 842 w Kozach, gdzie w 1945 r. mieścił się posterunek NKWD.
Foto własne, marzec 2026 r.

Od półtora miesiąca w mojej rodzinnej miejscowości przebywała Armia Radziecka. Dnia 16 marca 1945 r., w dwa lub trzy dni po aresztowaniu Ojca przez NKWD, przyszli po mnie. Choć rozpoczynała się wiosna, dzień był ponury i chłodny. Najpierw wzdłuż torów kolejowych, a następnie przez centrum wsi prowadził mnie żołnierz z karabinem wymierzonym w moje plecy. Liczyłem wtedy piętnaście lat i, jak na ten wiek, byłem niski i szczupły. Mój konwojent ponaglał mnie szturchańcami bagnetem w plecy, pokrzykując przy tym głośno: idi, idi… i dołączając wulgarne wiązanki. Dla przeciętnego przechodnia musiało to wyglądać groteskowo. Osobiście odnosiłem wrażenie nierealności sytuacji; nie brałem jej serio, a już absolutnie nie byłem w stanie wyobrazić sobie jej dalszego rozwoju.

Ulokowano mnie w piwnicy jednorodzinnego domku w centrum wsi, w tymczasowej siedzibie posterunku NKWD. Był to dom nr 842 leżący mniej więcej w połowie drogi między kościołem a trasą E-7. Mój starszy brat został tu doprowadzony po paru godzinach. Rozpoczęły się trzy doby trwające przesłuchania. W pamięci pozostały mi tylko te nocne. Siedziałem za biurkiem naprzeciw przesłuchującego mnie NKWD-zisty. Zachowywał się spokojnie, nie krzyczał, nie podnosił głosu. Spisywał moje zeznania, stawiając coraz to nowe pytania i obrzucając mnie przenikliwym wzrokiem. Ten wzrok i leżący na stole atrybut najwyższej władzy – pistolet, wyprowadzały mnie całkowicie z zachwianej już i tak równowagi psychicznej. Przecież niewiele miałem do powiedzenia. W głowie – pustka. Rzeczywistość pomieszała się z koszmarnym, wręcz upiornym snem. Nie wiem, czego ode mnie chciano. Nie wiem, co zeznawałem, a tym bardziej, co podpisywałem. Skoro przesłuchujący mnie funkcjonariusz Smierszu bardzo słabo znał język polski, zaś ja w ogóle nie znałem języka rosyjskiego, to treści naszej rozmowy można się było tylko z trudnością domyślać. A już zupełnie nie mogłem wiedzieć, co zawierał protokół sporządzony odręcznie w języku rosyjskim, w zupełnie nieznanym mi alfabecie. Było mi to wówczas zupełnie obojętne. Trzy noce procesu śledczego całkowicie wystarczyły do pełnego fizycznego i psychicznego otumanienia i do utraty odruchów samozachowawczych.

Dom nr 842 w Kozach, gdzie w 1945 r. mieścił się posterunek NKWD. Widok od strony parku pałacowego.
Foto własne, marzec 2026 r.

Nie pamiętam, czy przez te dni czymkolwiek nas karmiono. Nie zapomnę nigdy dostarczonego przez rodzinę kawałka chleba, smarowanego tłuszczem spod pieczeni i obłożonego jej plastrem. Papierem, choć nieco przetłuszczonym, w parę tygodni później uszczęśliwiałem współwięźniów. Służył do wyrobu skrętów. Natomiast przekazany przez rodzinę niewielkich rozmiarów koc okazał się dla mnie wartością bezcenną.

W dniu moich imienin przewieziono nas do aresztu śledczego w Bielsku przy ul. Słowackiego (…) [3]

Po śledztwie w Bielsku Pysz trafił do więzienia w Nowym Sączu i Sanoku. W swoich wspomnieniach przywoływał przejazd samochodem z więzienia w Bielsku w stronę Krakowa:

Jechaliśmy drogą górską przed siebie. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że przejeżdżam w odległości około pięciuset metrów od rodzinnego domu. Owładnęła mną chęć, by wyrzucić z samochodu jakiś przedmiot, który naprowadziłby rodzinę na nasz ślad. Niestety, w tych warunkach było to zupełnie niemożliwe. Każdy ruch, każda próba zmiany pozycji wywoływały u konwojenta brutalną reakcję. Minęliśmy potok Czerwonkę, z którym wiązałem tyle osobistych wspomnień, minęliśmy pagórek na „pańskim” polu, na którym jeszcze przed dwoma tygodniami wyciągaliśmy ze strąconego samolotu radzieckiego lotnika. Powtórnie żegnałem się z domem rodzinnym (…) [4]

Po pobycie w więzieniach wywieziony został do sowieckiego łagru [5] w Bajdajewce, w miejscowości Stalińsk (obecnie Nowokuźnieck), oznaczony numerem 2654. Pracował tam przy budowie kolei oraz w sowchozach. Wrócił do Kóz 21 sierpnia 1945 r.

Zaświadczenie Józefa Pysza o powrocie do Polski z 18 sierpnia 1945 r. W: W szponach NKWD. Wspomnienia piętnastolatka z łagru na Sybirze, s. 39 [3]
Zaświadczenie Józefa Pysza o powrocie do Polski z 18 sierpnia 1945 r. z adnotacją o zgłoszeniu się na posterunku Milicji Obywatelskiej w Kozach 21 sierpnia 21945 r. W: W szponach NKWD. Wspomnienia piętnastolatka z łagru na Sybirze, s. 40 [3]

[1] Swoją lekarską pracę opisał w książce W służbie medycyny społecznej. Wspomnienia sprzed wielu, wielu lat, 2013

[2] NKWD – Narodowy Komisariat Spraw Wewnętrznych to sowiecka policja polityczna i służba bezpieczeństwa działająca w latach 1934–1946. Odpowiedzialna za masowe represje, deportacje, zwalczanie polskiego podziemia niepodległościowego.

[3] W szponach NKWD. Wspomnienia piętnastolatka z łagru na Sybirze, bez daty wydania, s. 1-2; wspomnienia opublikowane również w: Almanach Sybiraków Podbeskidzia, Bielsko-Biała 2015; Zesłaniec, nr 64, 2015, s. 55-84 [dostęp 11.04.2026]

[4] j.w. s. 4

[5] łagier – sowiecki obóz pracy przymusowej, będący miejscem masowej eksterminacji więźniów. Stanowiły one podstawę systemu represji znanej jako Gułag

Dodaj komentarz